» O projekcie - Memoria: Home

» O projekcie

Wednesday 21 October 2009 at 3:02 pm.

O projekcie możemy opowiadać godzinami. Szczególnie teraz gdy za oknem brak już letniego słońca, pięknych kwiecistych łąk, a przede wszystkim nie zawsze blisko jest do tych z którym mieliśmy zaszczyt spędzić te dwa, niezmiernie bogate i szczęśliwe tygodnie sierpnia - za co Wam wszystkim dziękujemy. 

Postanowiliśmy, już w czasie projektu, iż to nie my powinniśmy  o nim pisać. Oj tak uwaga (!), o projekcie napisali nasi figlarni WOLONTARIUSZE! Zebraliśmy się na odwagę i.....to publikujemy.

Prosimy o poczucie humoru  przy czytaniu ich impresji dot. projektu.

Ania i Wouka


Пра праект мы можам распавядаць гадзінамі. Асабліва цяпер, калі за вакном няма ўжо летняга сонца, цудоўных лугоў поўных красак, і перш за ўсё не заўжды мы блізка тых, з кім мелі гонар правесці невымерна багатыя ды шчаслівыя тыдні жніўня – за што Вам усім дзякуем.

Мы ўжо падчас праекту вырашылі, што гэта не мы павінны аб ім пісаць. Вой, менавіта так, пра праект пісалі нашыя свавольныя ВАЛАНЦЁРЫ! Урэшце мы наважыліся, і гэта ... публікуем.

Просім узгадаць аб пачуцці гумару, падчас знаёмства з іх уражаннямі ад праекта.

Аня ды Воўка

Czas wolny

Te lenie, oszukańcy, pracować zupełnie nie chcieli. Cały czas spędzili na zabawach:

- Hazardowe gry na fanty, piwo, gorzałkę i w końcu pieniądze. Szczególną popularnością wśród Polaków cieszył się karciany „Dureń”, którego Polacy nauczyli się na Białorusi.

- „Drągal” (przez Białorusinów nazwany „Durnochapem”) stał się przyczyną niejednej traumy wśród graczy i różnego stopnia kontuzji. Tę diabelską zabawkę przywieźli na Białoruś Polacy, co przysporzyło im niemało kłopotów.

 


Pierwszego dnia, ledwo co przyjechali i zwiedzili okolicę, Polacy uwili mafijne gniazdko, w które zaciągali każdego przechodnia (a szczególnie piękne panie). Pośród nich znalazł się i złoczyńca, który gwałcił poczciwych obywateli. Kiedy winowajcą były dziewczyny, choć oburzeni, mieszkańcy nie mieli nic przeciwko ;) chłopcy byli bardziej impulsywni – rzucali się na wszystkich podejrzanych ( nieważne czy należeli do mafii, czy do grupy zwykłych obywateli). Wszystko to kończyło się cudownym uzdrowieniem za pomocą medycyny naturalnej, a także dzięki silnym więzom przyjaźni, które zawiązały się między uczestnikami. Wśród podejrzanych o największą liczbę ofiar znalazły się następujące osoby: Ponika K., Kazalina, Jakub Mickiewicz i inni (dla dobra śledztwa wszystkie imiona i nazwiska podejrzanych zostały zmienione). Do swoich zabaw lenie zaciągnęły również organizatorów, którzy tak samo popadli w bliskie relacje z mafią. Szczególną rolę wśród nich odegrała Czosneczek A.

W sobotę, zamiast ciężkiej pracy na mogiłach , oddali się dzikiemu szaleństwu w celu uczczenia Dnia Świra. W ten święty dla Żydów dzień (sobota, szabat) biegali po polu za piłką. Narzędziem do ry była piłka, a czasem i sami uczestnicy, kiedy pozostali dali się zanadto ponieść. Wszystko to przybrało formę zabawy „nogo-ręko- wyłamywacz”, „ goblino-orgo-magicznego Szazuum”, siatkówki, „dwóch ogni”, „mazgaja”, futbolu i rugby.

Przez cały czas wolontariusze tworzyli słownik wyrazów, na pierwszy rzut oka wyglądających tak samo, jednak oznaczających zupełnie coś innego, czasem wręcz coś przeciwnego. Do tej grupy możemy zaliczyć: droczyć się, czy sutki.

Zbliżeniu obydwóch narodów sprzyjała nie tylko Unia w Krewie czy w Lubinie, ale także łaźnia, która zrodziła się specjalnie dla tego celu.

 

Wycieczki/Turystyczne wędrówki dziewiczymi szlakami Antona Astapowicza.

Podczas trwania obozu, zmęczeni pracą uczestnicy znajdowali swój odpoczynek w wędrówkach, przygotowanych przez organizatorów. Wędrówki były tak pouczające, że zaraz następnego dnia niektórzy z uczestników nie mogli odnaleźć się w ogromie informacji, które docierały do nich od historyków i krajoznawców, a przy tym i nauczycieli Antona Astapowicza i Borysa Muchy.

Pierwszego razu odbyli następującą trasę: Marinaja Gorka – Błonie – Puchawice (stacja) – Czerwień( były Ihmen) – Rawanycze – Małe Liady – Śmielewicze – Aziorna – Dukora. Do ostatnich dwóch miejscowości z powodu brzydkiej pogody uczestniczy wycieczki nie dotarli.

Zgodnie z życzeniem Polaków, druga wycieczka skierowana była na zachód. Dlatego też zwiedziliśmy okolice Rakowa, Zasławia, a nawet Minska na przykładzie w formie skansenu Meńka, a tak samo Garadziszcza.

Trzecia wyprawa skierowana była w samo serce posiadłości Radziwiłłów – Nieśwież. Po drodze zachaczyliśmy o splądrowane i rozebrane na cegły-pamiątki Uzda – Kuchcicze – Nadniemen.

 

Praca

mogiły Jelskich przed rozpoczęciem prac

 

Głównym celem wolontariatu było uporządkowanie, inwentaryzacja i naniesienie na mapę planu cmentarza Jelskich, na którym pochowani zostali tak znani członkowie tego rodu jak Karol Jelski, czy Aleksander Jelski wraz z rodzinami.

Pracy okazało się więcej niż się spodziewaliśmy, ponieważ przez ostatnie dziesięć lat nikt się cmentarzem nie zajmował. Pracą z kosiarką spalinową zajmowali się wszyscy, a w szczególności odznaczyła się Monika.

Z tej okazji wszyscy przypomnieli sobie rosyjskiego klasyka narodowego Niekrasowa, nieco go parafrazując:

Są jeszcze kobiety w polskich wioskach,

Konia w skoku zatrzyma, i w gorejącą izbę wejdzie.”

Tak samo wyczyszczone zostały nagrobki od mchów i porostów. Podniesione zostały wykopane w lesie nagrobki i postawione jak należy.

 

Mogiły po uprzątnięciu

 

Drużynę do zadań specjalnych wysłano do najcięższej pracy : jak najdyskretniej i jak najdokładniej zebrać od tubylców jak najwięcej informacji dotyczących historii, a w szczególności dotyczących rodu Jelskich.

Po skońćzeniu pracy zaproszony został ksiądz Władysław z Marinej Gorki, który odprawił uroczystą mszę w obecności staruszek, które udzieliły informacji na temat Jelskich. W ten sposób, po dziesięciu latach na miejscu spoczynku wybitnej rodziny Jelskich znowu zostało przypomniane dobre słowo aby pamięć rodu Jelskich nie zaginęła.

W miejscu, gdzie wolontariusze rozbili swój obóz, pracy starczało dla wszystkich. Dziewczyny pomagały w kuchni, archeolodzy prowadzili wykopaliska w miejscu byłej chaty i znaleźli trzy metalowe poidełka dla krów z XX wieku. Reszta zajmowała się układaniem desek i rozsypywaniem żwiru.

Oprócz wszystkiego co zostało wspomniane, szczególnie uzdolnionymi i pracowitymi wolontariuszami okazali się twórcy tej strony =)

 

Kultura 


Bezładowi na obozie wszelkimi możliwymi środkami dopomagali również liczni goście, którzy zamiast narzucać dyscyplinę i miłość do pracy zabawiali hultajów czytaniem swoich wierszy, czy śpiewaniem, zazwyczaj przy współbrzmieniu gitary. Wśród kreatorów szerzenia dyktatury hultajów znaleźli się tak znani białoruscy działacze kulturalni czy artyści oraz znani śpiewacy jak Aleks Kamocki i Igor Muchin, a także poeci Leonid Drańko-Maisiuk czy Eduard Akulin.

%filename%